Karpacz - Nostalgia.

Dawne wędrowanie z paczką kumpli, trochę inaczej wygladało. Zaczynaliśmy od Karpacza, a potem Drogą Chomontową docieraliśmy do ulubionej Chatki Smogorniak. Tam oczywiście nie było prądu i noszenie gitary było naturalne. Teraz niemal każdy nosi jakieś MP 3 i tak naprawdę, to nie komunikuje się z innymi. Pamiętam pociagi relacji Jelenia Góra -
Karpacz. W tych wagonach grano na gitarach, a teraz jadąc samochodem osobowym kierowca słucha radia, a każdy z czworga pasażerów słucha czego innego, na swoich MP 3. Kiedyś nawiazywało się bliższe kontakty. Przejścia na sylwester, a spędziłem na Smogorniaku dwie takie imprezy, był wyjatkowym przeżyciem, bo aby właśnie przeżyć nocne przejście po kolana w śniegu trzeba było naprawde hartu ducha, albo mieć niepoukładane pod czachą. Karpacz była zawsze świetnym miejscem na wszelkiego rodzaju rajdy, bo można było w jednym miejscu nocować, a przez kilka dni zaliczać inne trasy. Teraz spacerując po Karpaczu z nostalgią wspominam dawne trudne czasy.
Podobne: